Świt na Brzeskich Łachach

Świt na Brzeskich Łachach

Kto podpalił niebo

Pogoda nie rozpieszcza. Każda więc kilkugodzinna przerwa w chmurach jest pretekstem, by wyskoczyć nad Wisłę.

Dziki pod opieką wierzby

Po zdjęciach dziczej watahy śpiącej opiekuńczych objęciach starej łęgowej wierzby wzrósł apetyt na więcej.

Tu miał być bielik

W poniedziałek zadowoliłem się wyłącznie świtem. Ptaki były za daleko. Bielik, który uniósł się z łęgu za moimi plecami, nie chciał pozować na tle słonecznej tarczy, dopiero co wynurzającej się spoza drzew Starego Otwocka.

Popłoch na łasze -  bielik nadlatuje

Poleciał nieco wyżej nad lewym górnym rogiem kadru, a kiedy pojawił się nad wiślaną wyspą, wzniecił ogromne zamieszanie. Mewy i rybitwy porzuciły godowy nastrój, wszczęły alarm i uniosły się chmurą nad piasek lęgowiska. Orzeł jak niepyszny zanurkował między konary topól i uciekł nad komysze starorzecza lewego brzegu rzeki.

 

Wszędzie jednak dostrzega się obecność wiosny. Wegetacja rusza co prawda nieśmiało, ale za to słychać ptaki: stukające i pokrzykujące dzięcioły; piejące przenikliwie bażanty koguty; krzyczące mew, śpiewające nieustannie kosy, szpaki, sikorzanki, trznadle; chrapliwie wrzeszczące sójki, sroki i gawrony…

Wiosna już tu jest

Wszędzie też widać ślady wszędobylskich dzików: tropy, zrytą darń, wygrzebane piasku doły… odciski sarnich i jelenich racic… To, co się dzieje, uwrażliwia na misterium wstającego słońca.

Słońce nad Starym Otwockiem

Poniedziałkowy świt okazał się nieomal kiczowato doskonały w oszronionym krajobrazie opatulonym flautą i nieśmiałymi mgiełkami.

Słońce nad wiślaną łachą

Przedwiośnie nad Wisłą na Łachach Brzeskich

Brzeskie Łachy

Pogranicze rezerwatów: Łach Brzeskich i Wysp Świderskich jest interesującą enklawą wiślanego krajobrazu. Zanurzam się w niej, idąc w kierunku Góry Kalwarii od zjazdu sezonowej przeprawy promowej w Gassach, urządzonej miejscu niegdysiejszej przeprawy dla czołgów Układu Warszawskiego, a jeszcze wcześniej przeprawy dla oddziałów Wojska Polskiego, bronionej za cenę wielu ofiar przed nalotami Luftwaffe we wrześniu 1939 r.

P1360881

Droga wiedzie najpierw koroną wału przeciwpowodziowego obok kilku obejść, następnie w sąsiedztwie okazałych białodrzewów, które na przedwiośniu imponują nieskazitelnymi barwami kory pni i konarów, a następnie przez zarośla wierzby, kaliny, głogu, siedliska dzikiego ptactwa, schronienia saren i dzików. Za nimi widać malowniczo usytuowany dom i rozłożystą topolę. Kilka lat wcześniej towarzyszyło jej uschnięte ogromne drzewo. Zostało ścięte, bo prawdopodobnie groziło upadkiem.

 

Za przepustem kanału odprowadzającego wodę z rozległych pól wchodzi się w łęg. Zagajnik po prawej stronie jest pełny starych i rozpadających się topól. Latem drzewa spowija wysoka mierzwa podszytu, zielska pełnego pokrzyw, dzikiego chmielu, szczawiu… Ów fragment łęgu za wałem jest siedliskiem zielonych i czarnych dzięciołów. Łęg po lewej stronie skrywa ciekawe stawy międzywala. Przez ostatnie dwa lata były wysuszone z powodu bardzo niskiego stanu wody w Wiśle. Napełniły się po ostatnich opadach. Wezbrana Wisła zalała także płycizny opasane kamiennymi opaskami na granicy obu rezerwatów.

P1370421

Wiosna nadchodzi w tym roku wcześniej niż zazwyczaj. Ptaki wpadły w godowy trans. Kaczory niestrudzenie zabiegały o względy kaczek i toczyły pełne ekspresji pojedynki między sobą. Mewy przelatywały stadami wzdłuż rzeki w poszukiwaniu miejsc lęgowych. Kormorany zaczęły się rozpraszać i dobierać w pary…

P1360983

Na wysokości Dębówki szedłem drogami zrytymi przez dziki. W niektórych miejscach dzicze watahy wykopały w piasku głębokie doły. Zwierzęta prawdopodobnie polowały na gryzonie. Takiego chaosu nad Wisłą, a przychodzę tutaj od ponad dziesięciu lat, nie oglądałem do tej pory.

P1370276

Tę zimę, której tak naprawdę nie było, dziki przetrwały w znakomitej formie. Ryją teraz rozmiękłą darń i pobocza dróg, wydeptują trwałe ścieżki w wyschniętej i poszarzałej nawłoci, w mierzwie wierzbiny, zostawiają mnóstwo śladów racic w rozmiękłym gruncie… Poczułem pewność, że je dzisiaj spotkam.

 

Fotografując Wisłę o wschodzie słońca w świetle zmiękczonym przez zwarte chmury, nie doczekałem jednak widoku ani dzików, ani swoich ulubionych bohaterów – wiślanych bobrów. Dopiero w drodze powrotnej, z dala od rzeki, fotografując dzikie komysze łęgów za wałem, złapałem okazję.

P1370261

Tak naprawdę całą uwagę poświęciłem groteskowej wierzbie, obejmującej korzeniami wielką jamę w ziemi. Dopiero po kilku zdjęciach na ekranie wyświetlacza aparatu zobaczyłem znajome kształty, które pięknie zlewały się z wyschniętą mierzwą zielsk i ziemią pokrytą szarymi, zmacerowanymi przez wodę liśćmi.

P1370356

Dalej niech przemówią zdjęcia… Po sesji oddaliłem się po angielsku.

P1370358

 

P1370367

Czyżby koniec zimy nad Wisłą?

P1360317

Dzisiaj było kilkugodzinne okno w chmurach. Korzystając z okazji zajrzałem o świcie na Wyspy Świderskie w Ciszycy. Pogoda nie zawiodła. Przymrozek, czyste powietrze, żadnych chmur na niebie. Smugi kondensacyjne za samolotami były krótkie i szybko znikały. Zamiast lutowej zimy poczułem wiosenne klimaty w łęgu, który rozbrzmiewał gęstym śpiewem ptaków. Na wyspach zakwitły wierzby, na brzegu natomiast dzikie leszczyny. Zrobiło się niecodziennie jak na tę porę roku.

P1360309

Siwe czaple uciekły na drugi brzeg, słysząc moje kroki w zaroślach. Nie zdążyłem ich nawet namierzyć obiektywem. Pod brzegiem pływały łabędzie nieme, o wiele mniej płochliwe. Penetrowały zatoczkę, nad którą unosiła się delikatna mgiełka. Fotografowałem je, stojąc obok świeżo podgryzionego przez bobry białodrzewu.

P1360324

Na mieliznach przesiadywały mewy. Napełniały krzykiem przestrzeń nad rzeką. W ich sąsiedztwie rozsiadły się kormorany. Byłbym do nich podszedł, gdyby nie dzikie kaczki śpiące pod skarpą brzegu. Wszczęły alarm. Kormorany odleciały w kierunku Góry Kalwarii. Mewy, które najpierw uległy zbiorowej panice, tworząc nad wodą ulotną chmurę, szybko osiadły na swoich mieliznach.

P1360634

Słońce świeciło nadzwyczaj mocno. Próbowałem fotografować bobra, który wygrzewał futro, siedząc w płytkiej wodzie. Pod światło jednak, które na dodatek odbijało się od wody zatoczki, nie byłem w stanie patrzeć. Próba podejścia była nieskuteczna. Usłyszał mnie, zanim doszedłem do upatrzonego miejsca. Zanurkował. Czekałem licząc, że wypłynie obok. Bóbr jednak miał gdzie się ukryć. Ten odcinek brzegu jest pełny ześlizgów, wejść do nor, zapadniętych korytarzy i pogryzionych drzew i gałęzi.

P1360456

Wisła bez względu na porę roku zaskakuje, nawet nieopodal lądowiska helikopterów w Ciszycy. Jest też pełna surrealistycznych rzeźb z przywleczonych przez nurt drzew, pni, wykrotów.

P1360486

 

 

Styczniowa Wisła po zimie, która swoją urodę zawiesiła na kołku

Wyspy Świderskie o każdej porze roku są pełne niespodzianek. Znikający śnieg odsłonił rudości zasuszonej jesieni.

Odnoga Wisły

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

W powietrzu unosiły się niepokojące zapachy Wisły.

Zapachy Wisły

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Ustępujący lód odsłonił zmarszczki mimiczne rzeki.

Zmarszczki mimiczne rzeki

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Odcienie zimowej szarości

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Nad otwockim łęgiem szybowały bieliki,

Bielik nad ujściem Świdra

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Podczas spaceru jeden z bielików przeleciał z łęgu Ciszycy nad ujście Świdra.

Bielik

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Tutaj „przejęły” go mewy, próbując odgonić od swojego obozowiska na mieliźnie.

Bielik przed waśnią z mewami

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Nad rzeką wciąż coś się działo.

Mewa na tle łęgu

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

I działo…

W przelocie

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Kormorany urządziły sobie postój po stadnym polowaniu na ryby.

Zimowa sjesta w SPA

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

I niech ktoś powie, że nad Wisłą jest nudno, gdy wokół żywego ducha, a w słońcu nawet szarość ożywa.

Słoneczna szarość Wisły

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Odcienie rzeki

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Łęg nad Wisłą w barwach wysuszonej jesieni.

Wisła z łęgu

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Wisła z łęgu w Ciszycy

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Uśpiony łęg

Wyspy Świderskie, Wisła, Mazowsze, Warszawa

Bożonarodzeniowa Wisła

Brzask nad Wisłą

W grudniu Wisła płynąca przez Wyspy Zawadowskie emanuje nostalgią.

Słońce wzeszło nad Wyspami Zawadowskimi

Nie odpędzi jej zimne słońce z trudem unoszące się znad łęgu przeciwległego brzegu. Zamglone powietrze zmiękcza krajobraz, roztapia szczegóły odległych zakątków.

Oszroniony krajobraz Wisły

Szron pokrywa zaschnięte zarośla nawłoci i wrotyczu, kępy mozgi trzcinowatej, pękające pod stopami wodolubne zielsko, które zarosło odsłonięte przez suszę płycizny.

Wisła grudniowa

Zmrożony piasek trzeszczy pod stopami, ostrzegając orły, kormorany i czaple czuwające na wykrotach, pniach i konarach wystających z dna rzeki, które tutaj zamieniło się w cmentarzysko drzew przywleczonych podczas wezbrań.

Kormoran sam jeden

Łabędzie o brzasku

Depcząc ślady wodnego ptactwa i bobrów zastygłe w przemrożonym mule czy malownicze porosty szronu na piasku, zapadasz w nastrój wielkiego zadziwienia, że Wisła płynie… wciąż płynie… nadal płynie… i będzie płynąć…, że wzdłuż niej przelatują klucze kormoranów i łabędzi, których oświetlone wstającym słońcem skrzydła wypełniają rzeczny krajobraz dźwięcznym rytmicznym świstem… a Wisła sama ze wzajemnością dziwi się tobie, że stoisz w bezruchu i zadumie u jej stóp – wody omywającej piasek brzegu…

 Wisła wciąż płynie...

W przeciwieństwie do innych pór zima inaczej tworzy krajobraz Wisły. To już nie malarskie pejzaże pełne kolorów. Raczej epickie czarno-białe grafiki z akcentem przygaszonej czerwieni, pomarańczy i rozmytego błękitu. Patrząc nań, zapadasz w oczekiwaniu na to coś… co trudno ująć słowami… Z dala od komercyjnego szaleństwa odczuwasz tutaj nasycony bożonarodzeniowy nastrój…

Bożonarodzeniowa Wisła

Serdeczne życzenia pogodnych i pełnych refleksji Świąt Bożego Narodzenia mieszkańcom dzielnicy Wisły Warszawskiej.

 

Wisła jesienna

Sezon fotograficzny nad Wisłą nigdy się nie kończy. W październiku i listopadzie jest co oglądać. Nic że ptaki przelotne odleciały, sprowadzając nad dolinę rzeki jesienną nostalgię. Słońce, kiedy tylko zaczyna wstępować nad linię horyzontu, odgania przytłaczające nastroje, rozjaśnia krajobraz i budzi życie.

Słońce i smugi

Kormorany już chyba zrezygnowały z jesiennych odlotów. Zima i bliskość miast wzdłuż Wisły sprzyjają przetrwaniu. Przesiadują na mieliznach, pniach przysypanych mułem martwych drzew, albo na konarach topól, klonów jesionolistnych, wierzb tworzących na brzegach Wisły i na Wyspach Świderskich czapy łęgowych zagajników.

Kormorany o świcie

Odpoczynek na wodzie

Nie lubimy fotografów

Siwe czaple, w przeciwieństwie do białych, mniej odpornych na mróz, też zostają. Nocują zwykle w trudno dostępnych zakamarkach łęgu lub pod skarpami brzegów. Biwakują grupkami po kilka, kilkanaście osobników. Są niezwykle czujne i płochliwe. Trudno je podejść. Lada dźwięk odróżniający się z tła zmusza je do odlotu z chrapliwym wrzaskiem, który mrozi krew w żyłach i niesie daleko wzdłuż nurtu.

SONY DSC

Kormorany, jeśli wzlatują, robią to całą gromadą, zasłaniając niekiedy niebo na długie sekundy. W zatoczkach wydartych Wiśle kamiennymi opaskami nocują stada dzikich kaczek, mew, kormoranów. Towarzyszą im łabędzie nieme i krzykliwe. W ciągu ostatnich kilkunastu lat nastąpiła dostrzegalna zmiana w zachowaniach wodnego ptactwa.

Stado kormoranów nad listopadową Wisłą

Mam szczęście, mieszkając blisko wiślanych rezerwatów, które mimo presji urbanistycznej, zachowują swój niezwykły dziki charakter. Wystarczy dojechać rowerem albo samochodem w którekolwiek miejsce między Górą Kalwarią a Warszawą i przekroczyć granicę wału przeciwpowodziowego, by zanurzyć się w misterium wstającego dnia, pełne niespodzianek i zaskakujących widoków.

Szronem malowane

Zanurzam się w wilgotny łęg, gdzie splecione gałęzie drzew i krzewów pozbawionych liści, wyschnięte zarośla nawłoci, pokrzyw, wrotyczu, zbrązowiałego wszędobylskiego dzikiego chmielu zatrzymują mrok i skrapiają ubranie nieustającym deszczem skapującym z liści, wsłuchuję się w ciche pokrzykiwania zimujących ptaków. 

Łęg w Gassach

 

W łęgu żyje się bujnie acz krótko

Rzeźbiarska pasja bobrów

Potem wychodzę to nad wodę pod skarpą, gdzie przesiadują bobry i czaple, wspierając się w czuwaniu, albo na rozległe, nieomal bałtyckie plaże wzdłuż powolnego nurtu rzeki, pod czujne spojrzenie drapieżnych ptaków.

Czuwanie nad łowiskiem

Tutaj trwa zmienne życie. Tam, gdzie opadająca tafla wody odsłania mielizny i tworzy płytkie zatoczki przylegające do wartkiego nurtu rzeki, polują bolenie. Czasem robią ogromne zamieszanie, płosząc stada drobnych ryb. Niekiedy wyskakują z wody i uderzeniem ogona próbują ogłuszyć co słabsze sztuki. Widok polującego bolenia podnieca. Chyba żaden wędkarz nie potrafi się oprzeć pokusie, by spróbować schwytać tę rybę. Ja też od lat usiłuję utrwalić bolenia w wyskoku w kadrze. nadal bez skutku.

Skrajem plaży chodzą bobry, zostawiając ślady błoniastych łap w miękkim mule lub mokrym piasku. Spacerując skrajem skarp podmywanych przez nurt Wisły, widzę też ześlizgi, którymi bobry ściągają pocięte gałęzie drzew do wody. Wejścia do nor trudno odkryć. Zwykle są ukryte pod korzeniami topól i wierzb rosnących nad wodą. Bobry nie tylko powalają drzewa, przegryzając ich pnie. Potrafią je też skutecznie podkopać. Wtedy lada podmuch mocniejszego wiatru kończy dzieło zniszczenia. Bobrów jest już nadzwyczaj dużo nad Wisłą, ale łęgu wystarczy im na lata.

SONY DSC

Każdemu powrotowi znad Wisły towarzyszy uczucie niedosytu. Światło słońca, długie cienie drzew drugiego brzegu, mgła nad wodą, przymrozek, powietrze w bezruchu i delikatne podmuchy uśpionego wiatru tworzą niezwykłe pejzaże i obrazy szczegółów. Trudno im się oprzeć.

Ulotna impresja

Łoś w Wiśle

Dziś w Wiśle w Warszawie (w okolicy mostu Śląsko-Dąbrowskiego) przebywał łoś. Zwierzę wcześniej widziano w Parku Skaryszewskim następnie zeszło nad Wisłę. Rano łoś wzbudził niemałą sensację, był fotografowany przez wiele osób, długo też pilnowany był przez Ekopatrol Straży Miejskiej.

Jednak jeszcze teraz można go podziwiać na podglądzie naszej kamery online na stronie www.wislawarszawska.pl (trzecia kamerka od góry)

Poniżej kilka ujęć z tej właśnie kamerki.

Bez tytułu2 Bez tytułu4 Bez tytułu5

Jaskółki brzegówki w stolicy!

Jaskółka brzegówka (Riparia riparia) – gatunek  ptaka wędrownego z rodziny jaskółkowatych (Hirundinidae). Niewielki ptak o skromnym upierzeniu i zwartej budowie. Brak dymorfizmu płciowego. Wierzch ciała bladobrunatny, spód biały z brunatną przepaską w górnej części piersi. Gładki ogon jest lekko rozwidlony, a skrzydła wąskie, choć o szerokiej podstawie. W Europie Środkowej brzegówki wracają na lęgowiska w kwietniu i maju. Okres lęgowy trwa do lipca. Brzegówki nie zawsze tworzą monogamiczne pary. Samica może mieć więcej niż jednego partnera, choć potomstwem zajmuje się wraz z nią tylko jeden. Brzegówka jako doskonały kopacz samodzielnie potrafi wykopać poziomy tunel w żwirze lub piasku przy pomocy dzioba i pazurków. Ponieważ samiec wcześniej przylatuje na lęgowiska, to on najpierw wykonuje tę pracę sam. Pary dobierają się w ciągu 3-4 dni, po czym oboje partnerzy drążą kanał. Wygrzebują nory długie na 50-60 cm (niekiedy do 150 cm, co 12 razy przekracza długość brzegówki), o owalnych otworach wejściowych rozszerzających się przy końcu w małą komorę lęgową w kształcie kuli. Znajduje się ona zwykle w pionowych urwiskach ziemnych na wysokim brzegu rzeki, w żwirowniach, gliniankach lub śródpolnych skarpach. Wysłana jest suchą trawą i dużą ilością piór. Gniazdo może służyć ptakom przez wiele lat. Brzegówki gnieżdżą się kolonijnie – takie koncentracje liczą często kilkanaście lub kilkadziesiąt par (lub więcej). Taki sposób gniazdowania jest rzadko spotykany wśród polskiej awifauny.
Do niezajętych nor chętnie wprowadzają się wróble, pliszki siwe i bogatki. (Źródło: Wikipedia - fragmenty).

Między mostem Świętokrzyskim a mostem Śląsko-Dąbrowskim ciągnie się ogrodzony metalową siatką plac budowy lewobrzeżnego bulwaru Wisły. Ponieważ inwestor („Hydrobudowa” – Gdańsk) zbankrutował, roboty w zasadzie stoją. Coś tam się dzieje, ale na bardzo zwolnionych obrotach.

Na początku lipca 2015 r. chciałam przejść się nad Wisłą, popatrzeć na rzekę, ewentualnie sfotografować śmieszki, kormorany i latające tu rybitwy rzeczne. Niestety, bezpośredni dostęp do rzeki jest niemożliwy. Od czasu do czasu udawało mi się sfotografować motyla, kwitnące chwasty, a nawet – przez oczko w siatce – kormorany suszące skrzydła na wykrocie przy lewym brzegu Wisły. I nagle – dostrzegłam coś, co mnie zamurowało! Otóż, na wysokości Skweru im. Rodziny Matysiaków, zobaczyłam na brzegu piaszczysty głęboki wykop z zainstalowaną już betonową rurą, a w wykopie – kilkadziesiąt otworów. Co to było, jak myślicie? Otóż, w tym nieużywanym wykopie, odgraniczonym od wewnętrznej drogi transportowej drewnianym „szlabanem” z żółtą tablicą ostrzegawczą, jaskółki brzegówki (Riparia riparia) wykopały sobie norki lęgowe. Wokół otworów i nad samą Wisłą roiło się od tych pięknych jaskółeczek! Natychmiast zrobiłam wiele zdjęć, starając się wyłapać sytuacje wlotu jaskółki do norki i wylotu z niej (np. z odchodami pisklęcia w dziobie).

Fot. 1. Brzegówka wylatuje z norki lęgowej z odchodami pisklęcia. 9.07.2015

DSC_4038-z odchodami 4

Fot. 2. Brzegówka niesie w dziobie odchody pisklęcia. 9.07.2015DSC_4040 - odchody 5

Fot. 3. Brzegówka z odchodami pisklęcia. 14.07.2015DSC_5066kupka

Zamierzałam utrwalić te zachowania, żeby mieć dowód na istnienie tutaj aktywnej kolonii lęgowej brzegówek. Niesamowite! Brzegówki w Warszawie – właściwie w centralnej części  miasta!

Fot. 4. Miejsce  lokalizacji kolonii brzegówek na lewym brzegu Wisły w Warszawie. 9.07.2015.

DSC_4010Wisla 2

Ponieważ mam już spore doświadczenie w obserwacjach i interweniowaniu w przypadkach prac termo-modernizacyjnych budynków z gniazdami ptaków (jerzyki, wróble, gołębie itp.), wiedziałam jakie instytucje i w jaki sposób należy powiadomić o kolonii brzegówek, a przede wszystkim – uczulić na fakt istnienia gniazd z potomstwem. Żeby tylko nie zasypano tej kolonii przez niewiedzę lub niedbalstwo! Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego, że prace na tym odcinku przyszłego bulwaru nie postępują. Na szczęście! Pisma wysłałam do Biura Ochrony Środowiska (BOS) m.st. Warszawy, Wydziału Ochrony Środowiska Dzielnicy Śródmieście, Zarządu Mienia m.st. Warszawy, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOS), do Stołecznego  Towarzystwa Ochrony Ptaków (STOP) i do OTOP. Wymiana pism (e-maili z moimi zdjęciami) i przesyłanie ich sobie wzajemnie przez instytucje trwało i trwa nadal. Jestem przekonana, że teraz już wszystkie czynniki odpowiedzialne za ochronę dzikich ptaków wiedzą, co się tu dzieje i przynajmniej do czasu zakończenia przez brzegówki lęgów, nic złego im nie grozi. Na wszelki wypadek, co jakiś czas zaglądałam do moich „podopiecznych” 🙂 Widać było, że ptaki szczęśliwie odbywają lęgi. Coraz więcej jaskółek latało nad nurtem wody, ucząc się polowania na owady i wykonując cudowne ewolucje w powietrzu. A ile przy tym było radosnego pisku!

Fot. 5. Brzegówki wlatują do norek i wylatują. Karmienie potomstwa.

DSC_5084norki

Fot. 6. Brzegówki latające nad Wisłą.

DSC_5239brzegowki 28

Ostatni raz zajrzałam do kolonii brzegówek 28 lipca. W czasie godzinnej obserwacji stwierdziłam, że jeszcze 10 otworów jest odwiedzanych (tych, które mogłam dostrzec spoza siatki, stojąc na krawężniku przy ulicy). Zaczęłam się zastanawiać, co będzie później? I właściwie, kto i na jakiej podstawie stwierdzi, że lęgi się zakończyły? I że można zasypać norki lęgowe brzegówek? Zasypać?!!! Ot, tak – to jest niezgodne z prawem! Z tego, co wiem, a co wynika z Ustawy o ochronie przyrody i z Rozporządzenia Ministra Środowiska w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt, zabronione jest niszczenie siedlisk ptaków, niszczenie, usuwanie lub uszkadzanie ich gniazd! Jedynie RDOS może wydać zgodę na takie zakazane działania. Również RDOS ma obowiązek – na podstawie Ustawy o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie – dopilnować, aby podmiot, który zniszczył siedlisko dzikich ptaków prawnie chronionych dokonał kompensacji przyrodniczej. Zatem, znowu napisałam pisma do odpowiednich instytucji, w tym do RDOS oczekując na podjęcie w tym zakresie odpowiednich decyzji.

Fot. 7. Jeszcze jedno zdjęcie pokazujące aktywność brzegówek przy norkach lęgowych.

DSC_7341do norek

Marzy mi się taki oto scenariusz: inwestor wykonuje piękny bulwar nad Wisłą. Tak, rozumiem, że zachowanie dołu ze ścianami norek lęgowych brzegówek nie będzie możliwe. Zatem, inwestor wspierany przez Dział Promocji m.st. Warszawy oraz Zarząd Mienia m.st. Warszawy, utworzy na skraju bulwaru solidną ścianę piaskowo-kamienną, otoczoną ogrodzeniem z pnącymi się roślinami. Można mieć nadzieję, że do takiej konstrukcji przylecą w przyszłym roku te same brzegówki i ich potomstwo i wykopią sobie nowe norki lęgowe. Odgrodzone od ludzi spacerujących bulwarem, będą mogły spokojnie wysiedzieć jaja i wykarmić pisklęta. Miasto uzyska wielki plus za czynną i mądrą ochronę środowiska, a my – spacerowicze – widowiskowe loty brzegówek nad rzeką i zwiększenie ochrony przed uciążliwymi latem owadami. Czyż tak nie mogłoby być? Oczywiście, napisałam i o tym do RDOS …

Fot. 8. Brzegówki w swojej kolonii. 28.07.2015

DSC_5146brzegowki

 

Zdjęcia i tekst: Hanna Żelichowska

Pomysł na lato w mieście?

Kontrast dzikiej Wisły z uporządkowaną Warszawą, której blokowiska i wieżowce wyłaniają się spoza wałów przeciwpowodziowych albo znad bulwarów, to temat sam w sobie. Chcąc doznać tego rodzaju wrażeń, wystarczy wyskoczyć nad Wisłę tuż za Most Północny mało co kojarzący się z nazwiskiem Marii Skłodowskiej-Curie. Można na przykład dojechać do Mc Donald’sa, przejść przez użytek ekologiczny Lasu Młocińskiego i wyjść drogą przez wał w cieniu starych lip na łąkę pełną nawłoci. W czerwcu ścieżką nie da się chodzić. Mozga trzcinowata sięga tutaj ramion. Po kilkudziesięciu krokach ubranie nasiąka rosą. Wisła płynie monotonnym korytem. Z trudem domyślasz się obecności osiedli Tarchomina skrytych za pasmem wysokiego łęgu. Spacer w drugą stronę też jest chybiony. Za to nieopodal kępy drzew jest kolonia jaskółek brzegówek. Nie sposób jednak je sfotografować w locie. Są szybsze od światła i migawki w trybie sportowym.

 Brzask

Jaskółka brzegówka

Do mostu lepiej dojść wygodną drogą w cieniu wierzbowego łęgu. W świetle wschodzącego słońca i w sąsiedztwie starorzecza łęg kojarzy się z namorzynami. Niebawem rzednący gąszcz odsłania konstrukcję mostu i barkę zakotwiczoną przy brzegu. W zamyśle barka pełni rolę rzecznej łachy lęgowej dla rzecznego ptactwa. W zatoczce pod mostem pływają dzikie kaczki, polują mewy i rybitwy. Wędkarze przesiadują na dogodnej plaży i moczą wędki w nurcie, czekając na leszcze. Most w świetle wschodzącego słońca wydaje się atrakcyjny.

 Most Północny

Nie polecam powrotu obok Pałacu Brühla. Widok podupadającego zabytku nie buduje, mimo starego parkowego otoczenia za solidnym kutym ogrodzeniem. Zarośnięte starorzecze u podnóża frapuje jednak życiem łęgu.

 Rodzinka

O wiele ciekawiej wędruje się z północnego krańca Lasu Młocińskiego wyznaczonego ulicą Dziwożony. Za słupem linii wysokiego napięcia przewieszonej nad Wisłą wychodzi się na brzeg z przycumowanymi łodziami. Po drugiej stronie rzeki widać budynki Nowodworów, a w kierunku południowym Most Północny. Rzeka płynie tutaj spokojnie, regularnie. Ścieżka wiedzie przez zarośla mozgi trzcinowatej sięgającej głowy. Trzeba uważnie patrzeć pod nogi. Pełno tutaj zagłębień, kałuż, towarzyszących oczek wodnych i fragmentów starorzecza. Momentami z brzegu otwiera się widok na panoramę odległego centrum Warszawy z Pałacem Kultury i sąsiadującymi wieżowcami.

 Wisła Tarchomińska

Wisła Nowodworska

Wisła o wschodzie  słońca

Im dalej na północ, tym dziksza staje się rzeka. Za sezonową przeprawą promową otwiera się widok na łąki zarośnięte przez mierzwę nawłoci. Droga rozwidla się. Lewe ramię zmierza w górę ku otwartej przestrzeni łęgu, prawe trzyma się rzeki. Nieopodal pniaka po zwalonej topoli dostrzegam niepozorny ruch. Na wszelki wypadek fotografuję złudzenie, którym okazuje się sarna zaniepokojona moją obecnością o nieludzkiej porze dnia. Znika niebawem, pozwalając mi wrócić nad Wisłę.

 Zmaterializowane złudzenie ruchu

Brzeg wznosi się. Rzeka staje się dziksza, bardziej malownicza. Pomiędzy konarami drzew na skarpie widać leniwy nurt i dno pokryte gruzem, kamieniami, głazami narzutowymi, opaski i ostrogi rozmyte podczas spływu fal powodziowych i wezbrań. Owe zakątki wraz z nieprzystępnym brzegiem, wykrotami i pniami powalonych drzew tworzą kryjówki i żerowiska dla dzikiego ptactwa: kaczek z pisklętami, mew, rybitw, piskliwców, siewek… Skuszony widokiem mielizny i ledwo zarysowanej ostrogi, schodzę nad samą wodę. Spotykam bobra, który zdaje się ignorować moją obecność. Nieopodal, pod korzeniami mocno pochylonej topoli (niewiele jej pozostało życia), ma swoją norę wykopaną w skarpie. Po dłuższej chwili tam właśnie znika.

 Życie miejskiej Wisły

Łomiankowski bóbr

W oddali widać pierwszą wyspę Ławic Kiełpińskich, a za nią kolejną linię wysokiego napięcia przewieszoną przez Wisłę. Im bliżej wyspy, tym krajobraz rzeki ciekawszy. Niektóre obrazy jako żywo przypominają zakątki Jeziora Łańskiego fotografowane z zachodniego brzegu o wschodzie słońca. Przed kępą dostrzegam rozległą mieliznę i tkwiące w piasku ogromne drzewo. Na jego konarach siedzą kormorany, wygrzewając się w słońcu. Idę ku nim, klnąc jak szewc na coraz gęstszą mierzwę łęgu. Wychylam się tak daleko nad opadający brzeg, na ile pozwala zdrowy rozsądek chroniący przed ewentualnym bolesnym upadkiem, bo nierealny wydaje się widok kormoranów na tle… bloków nowodworskiego osiedla.

U wejścia do rezerwatu Ławice Kiełpińskie

Nowodworskie kormorany

Powrót rozległą łąką w cieniu nielicznych topól zachwyca. Muzyka wiosny zdaje się osiągać tutaj niedoścignione brzmienie. Śpiewają łozówki, świerszczaki, szpaki, kosy, sikory, krzyczą dzięcioły, od rzeki nucą trznadle, wtórują trzciniaki, chichoczą mewy i kaczki, od listowia pobliskiego łęgu i głogów muzykują słowiki… Wszystkie jednak te dźwięki przebija rytmiczne, dźwięczne, ostre trex trex derkaczy, kuzynów żurawi. Wiem wtedy, że jestem w miejscu przedziwnym.

Jeden spacer, a tyle wrażeń nad Wisłą na tle warszawskich blokowisk Białołęki, zabudowy Burakowa i Łomianek: spotkanie z bobrem, czujną sarną, kormoranami, jastrzębiami, łabędziami, nastroje świtu… Widoki jakby żywcem przeniesione z Warmii i Mazur.

 

Zaścianek Wilanowa

Odcinek wilanowski znałem do tej pory z kilku spływów łodziami fundacji Ja Wisła. Skorzystałem jednak ze sposobności i przyłączyłem się do wycieczki w towarzystwie Marty Jermaczek-Sitak, przywracającej nadwiślańskie łąki w obrębie Warszawy, i Roberta Miciałkiewicza, ornitologa. I się zaczęło.

Marta i chmiel

Robert kroczy we właściwą stronę

Najpierw od zawłaszczonych przez nawłoć, klon jesionolistny, kolczurkę klapowaną, potrafiącą swoją masą zadusić nawet wierzby, rdestowiec ostrokończysty… łąk poddanych mozolnej rekultywacji – odsłaniającej ścieżki ginące do tej pory w gąszczu, rodzime zioła, pokrzywy, babkę lancetowatą, dzikie jeżyny…

O czym szepcze łąka

Po zejściu z wału przeciwpowodziowego trafia się pod dach powracającego łęgu. O tej porze dnia i roku słychać chyba wszystkich jego mieszkańców od dzięcioła czarnego i dzięciołów zielonych (ślady ich żerowania widać na każdym co bardziej próchniejącym drzewie), po gąsiorki i pokrzewki jarzębatki (coś nawet mój aparat zdołał utrwalić, chociaż pogoda nie sprzyjała).

Łęg wciąga

Trudno znaleźć gąsiorka

Potem spacer grzbietem betonowej ostrogi w sąsiedztwie fragmentu starorzecza wypełnionego „śmiechem” żab, zwieńczonej piaszczystym pagórkiem, skąd roztacza się widok na starorzecze, wiklinową kępę, a pod nią na wejścia do nory bobrów, najwyraźniej używanej, i na Wisłę pomiędzy kępami mozgi trzcinowatej.

Rybołowy

Kolejna porcja spostrzeżeń o mikołajku pleniącym się nad Wisłą w Warszawie bardziej niż na całej długości Odry i Warty (słowa Marty), o przytulii północnej, a także o innych chronionych roślinach sięgających tutaj granic swojego naturalnego geograficznego zasięgu, o łuskowcach przylatujących ze wschodu (to Robert)…

Przytulia północna

Poganiani nabrzmiewającymi chmurami, brniemy potem po kostki w wiślanym piasku ku następnej rzecznej ostrodze, depcząc plażę, jakiej nie powstydziłby się Bałtyk.

Bałtycka plaża w Wilanowie

Wilanowska awifauna na czatach

Za drugą ostrogą zaczyna się rezerwat Wysp Zawadowskich. Wisła płynie kilkoma odnogami, wpada na mielizny, gdzie żerują sieweczki, rybitwy, mewy, pliszki, piskliwce, brodźce… W kadrze doliczam się kilku gatunków jednocześnie.

Piskliwiec sieweczka i inne

Sieweczka rzeczna i coś

Ruch w interesie

 

Nad mieliznami trzymają straż siwe wrony. Wcale nie po to, by pilnować porządku. Lada zamieszanie i już polują – oportunistki. W takich chwilach człowiek staje się ich mimowolnym niczego nieświadomym sprzymierzeńcem.

Oportuniści

Spacer kończy się powrotem przez częściowo wykoszone łąki wśród łodyg zielonego chrupiącego asparagusa lekarskiego. Wcześniej ominąłbym go bez jakiejkolwiek refleksji…

Spacer uświadomił mi nagle, jak mało jeszcze wiem o Wiśle w obrębie wielkiej Warszawy. Nawet na rodzimą pokrzywę spojrzałem cieplej, dowiadując się, że w łęgu nawet ona przegrywa w zwarciu z niektórymi gatunkami roślin inwazyjnych.

Spacer odbył się w ramach projektu „Restytucja łąk zalewowych na Warszawskim odcinku OSOP Natura 2000 Dolina Środkowej Wisły (PLB 140004)”. Projekt realizowany dzięki wsparciu udzielonemu ze środków Mechanizmu Finasowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego 2009-2014.