Zaścianek Wilanowa

Odcinek wilanowski znałem do tej pory z kilku spływów łodziami fundacji Ja Wisła. Skorzystałem jednak ze sposobności i przyłączyłem się do wycieczki w towarzystwie Marty Jermaczek-Sitak, przywracającej nadwiślańskie łąki w obrębie Warszawy, i Roberta Miciałkiewicza, ornitologa. I się zaczęło.

Marta i chmiel

Robert kroczy we właściwą stronę

Najpierw od zawłaszczonych przez nawłoć, klon jesionolistny, kolczurkę klapowaną, potrafiącą swoją masą zadusić nawet wierzby, rdestowiec ostrokończysty… łąk poddanych mozolnej rekultywacji – odsłaniającej ścieżki ginące do tej pory w gąszczu, rodzime zioła, pokrzywy, babkę lancetowatą, dzikie jeżyny…

O czym szepcze łąka

Po zejściu z wału przeciwpowodziowego trafia się pod dach powracającego łęgu. O tej porze dnia i roku słychać chyba wszystkich jego mieszkańców od dzięcioła czarnego i dzięciołów zielonych (ślady ich żerowania widać na każdym co bardziej próchniejącym drzewie), po gąsiorki i pokrzewki jarzębatki (coś nawet mój aparat zdołał utrwalić, chociaż pogoda nie sprzyjała).

Łęg wciąga

Trudno znaleźć gąsiorka

Potem spacer grzbietem betonowej ostrogi w sąsiedztwie fragmentu starorzecza wypełnionego „śmiechem” żab, zwieńczonej piaszczystym pagórkiem, skąd roztacza się widok na starorzecze, wiklinową kępę, a pod nią na wejścia do nory bobrów, najwyraźniej używanej, i na Wisłę pomiędzy kępami mozgi trzcinowatej.

Rybołowy

Kolejna porcja spostrzeżeń o mikołajku pleniącym się nad Wisłą w Warszawie bardziej niż na całej długości Odry i Warty (słowa Marty), o przytulii północnej, a także o innych chronionych roślinach sięgających tutaj granic swojego naturalnego geograficznego zasięgu, o łuskowcach przylatujących ze wschodu (to Robert)…

Przytulia północna

Poganiani nabrzmiewającymi chmurami, brniemy potem po kostki w wiślanym piasku ku następnej rzecznej ostrodze, depcząc plażę, jakiej nie powstydziłby się Bałtyk.

Bałtycka plaża w Wilanowie

Wilanowska awifauna na czatach

Za drugą ostrogą zaczyna się rezerwat Wysp Zawadowskich. Wisła płynie kilkoma odnogami, wpada na mielizny, gdzie żerują sieweczki, rybitwy, mewy, pliszki, piskliwce, brodźce… W kadrze doliczam się kilku gatunków jednocześnie.

Piskliwiec sieweczka i inne

Sieweczka rzeczna i coś

Ruch w interesie

 

Nad mieliznami trzymają straż siwe wrony. Wcale nie po to, by pilnować porządku. Lada zamieszanie i już polują – oportunistki. W takich chwilach człowiek staje się ich mimowolnym niczego nieświadomym sprzymierzeńcem.

Oportuniści

Spacer kończy się powrotem przez częściowo wykoszone łąki wśród łodyg zielonego chrupiącego asparagusa lekarskiego. Wcześniej ominąłbym go bez jakiejkolwiek refleksji…

Spacer uświadomił mi nagle, jak mało jeszcze wiem o Wiśle w obrębie wielkiej Warszawy. Nawet na rodzimą pokrzywę spojrzałem cieplej, dowiadując się, że w łęgu nawet ona przegrywa w zwarciu z niektórymi gatunkami roślin inwazyjnych.

Spacer odbył się w ramach projektu „Restytucja łąk zalewowych na Warszawskim odcinku OSOP Natura 2000 Dolina Środkowej Wisły (PLB 140004)”. Projekt realizowany dzięki wsparciu udzielonemu ze środków Mechanizmu Finasowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego 2009-2014.

Sobotni spacer nad Wisłą

Spacer przyrodniczy brzegiem Wisły
20.06.2015, Sobota! g.10.00
Spotykamy się: wylot ulicy Zaściankowej na Wilanowie przy wale przeciwpowodziowym,
Czas trwania: około 2 godzin,
Dystans spaceru: około 2 km,
Spacer jest bezpłatny!
Prowadzący: Robert Miciałkiewicz – znakomity ornitolog, znawca ptaków
Marta Jermaczek Sitak – ekolożka, przyrodniczka zajmująca się projektem odtwarzania łąk nadwiślańskich.

Proponujemy by sobotnie przedpołudnie spędzić nad Wisłą słuchając ptaków, chodząc po łąkach.

Podczas spaceru prowadzący opowiedzą o charakterze nadwiślańskiej przyrody. Przejdziemy obok łęgów i po łąkach zalewowych. Wypatrywać będziemy rzadkich gatunków roślin i ptaków takich jak czosnek kątowaty czy jarzębatka.

Spacer realizowany jest w ramach projektu: „Restytucja łąk zalewowych na warszawskim odcinku OSOP Natura 2000 Dolina Środkowej Wisły (PLB 140004)”. Projekt otrzymał dofinansowanie z Islandii, Lichtensteinu i Norwegii w ramach Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego 2009-2014.
Więcej informacji o projekcie na www.lakawarszawska.pl

11407058_861934513887022_8094120639474903440_n

Warszawskie kormorany

Kormorany wywołują we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony są wytrawnymi drapieżnikami, skutecznie polującymi na ryby w nurcie Wisły, z drugiej wyglądają niezgrabnie, gdy przesiadują na pniach albo konarach drzew, które ugrzęzły w nurcie rzeki. Z jednej strony spotykasz królewskie spojrzenie bystrych oczu, szmaragdowozielonych u dojrzałych ptaków, brązowych u młodzieży, z drugiej widzisz prozaiczne kacze łapy u spodu. Arystokratyczny wygląd podkreślony smokingiem ciemnego upierzenia nie konweniuje z nieprzyjemnym krakaniem i ze stadnymi zachowaniami, które jako żywo kojarzą się z wyjściem kibiców Legii albo Polonii po przegranym meczu. Szybko latają. Są bystre, inteligentne. Potrafią wspólnie polować na ryby. Byłem świadkiem takich zachowań w rezerwacie Łachy Brzeskie.

 Kormoran z profilu

Kormoran en face

SONY DSC

SONY DSC

Kormorany należą do ptaków wędrownych, ale coraz częściej rezygnują z jesiennych odlotów ku łagodniejszym strefom klimatycznym, skuszone łatwością przeżycia zimy w Warszawie i okolicach. Wędrując tworzą stada liczące po kilkaset osobników. Wzlatując ponad Wisłę, potrafią zacienić krajobraz. To robi wrażenie.

 Jesienny przelot kormoranów nad Wyspami Świderskimi

Słabą stroną kormoranów są pióra, które podczas nurkowania nasiąkają wodą. Po polowaniu zasiadają na konarach i rozpościerają skrzydła ku słońcu, by je wysuszyć. Jeśli robią to stadnie, wówczas przywodzą na myśl skojarzenia z plażą pełną ludzi, albo z posiedzeniami polskiego parlamentu – bywa, że kormorany ustawione w jednym rzędzie zdają się debatować.

 Debata

Chwila zastanowienia

Zamieszanie przed głosowaniem

Niektóre bieliki upodobały sobie polowania na takie przemoknięte kormorany, ponieważ ich nasiąknięte wodą skrzydła i pióra bardzo utrudniają poderwanie się do lotu i ucieczkę. Zdesperowane ptaki ratują się wtedy nurkowaniem, ale po kilkunastu zanurzeniach tracą siły i stają się łatwym łupem.

Ich obecność w krajobrazie Wisły jest zapowiedzią nieoczekiwanych wrażeń, często refleksyjnych, czasem ulotnych, uchwytnych w ułamku sekundy, wymagających od obserwatora nieustającej czujności. Minimalnie spóźnione naciśnięcie migawki odbiera zdjęciu ów subtelny nastrój chwili, którego nie da się już nadrobić. Jeśli jednak trafisz, wrażenie bywa interesujące jak podczas pewnego wrześniowego spaceru zamgloną plażą Wysp Świderskich w świetle wschodzącego słońca, w krajobrazie gasnącym pod naporem nadbiegających z północy zimowych chmur.

Kormorany na tle nadciągającej nawałnicy

Kormorany w słońcu