DLACZEGO WISŁA O ŚWICIE?

Wisła to niezwykła rzeka. Bodaj ostatnia z wielkich rzek Europy, której brzegów nie zalano betonem. Wstaję jeszcze po ciemku, żeby spotkać się z nią między Warszawą a Górą Kalwarią. Na pozór nic w niej ciekawego. Ot woda, drzewa łęgowego lasu, jakieś puste wyspy. Wszędzie widać wille pomiędzy starymi gospodarstwami, jątrzące śmieci na poboczach polnych dróg, pola, porzucone łąki, chaotyczne krzaki. Na horyzoncie przytłacza wielkomiejska zabudowa. O świcie jednak wszystko jest możliwe, jak nie przymierzając w świecie Alicji z Krainy Czarów.

Jadę pustą ulicą Rosoła. Za kilka godzin wypełni się samochodami pełznącymi w korkach. Zjeżdżam z natolińskiej skarpy krętą wstęgą asfaltu do Lasu Kabackiego. Płoszę bażanty i lisy. Śpieszę przez skrzyżowanie na Przyczółkowskiej i przez ulice Powsina ku polom i stawom starorzecza. Dojeżdżam do ujścia Jeziorki. Dopiero przy moście wjeżdżam rowerem na koronę wału przeciwpowodziowego, sięgam po aparat i zanurzam się w nastrój świtu.

Słońce wstaje z przeciwnego brzegu Wisły, odsłaniając powoli krajobraz, który wyłania się z ciemności rzecznej doliny. Woda odbija refleksy, a czasem i smugę słońca. Bardziej, gdy wieje, mniej, gdy nurt budzi na powierzchni zaledwie delikatne zmarszczki.

Ptaki migrują wzdłuż rzeki. Zaspane czaple za lada skrzypieniem hamującego roweru rozpościerają skrzydła i odlatują bezszelestnie ku plażom na środku rzecznego łożyska, gdzie wciąż za ciemno na zdjęcia. Czasem przez nasycony błękit przepłynie oświetlona od spodu para łabędzi i, grając rytmicznie skrzydłami, przetnie smugi jaskrawych spalin po samolotach albo zbliży się do podziobanego kraterami Księżyca.

http://www.panoramio.com/photo/27365957

W tej ciszy trzask migawki aparatu brzmi mistycznie, a skok rapy ponad wodę u podnóża wyspy pobudza zmysły. Jeszcze nie zatrzymałem tej nieobliczalnej ryby w kadrze. Wciąż chwytam tylko wydłużające się kręgi fal.

Słońce przegląda się w lustrze nieba i wody, to znów wyłania się z mgły, rozświetlając krajobraz blaskiem nie do zniesienia i przeszywając cienie między gałęziami drzew włóczniami promieni. Czasem wstaje otulone baranicą chmur, to znów przebija czarny całun i rozsyła welony światła na wszystkie strony rzeki. Igra barwami i nastrojem, wabi ptaki, zwodzi zwierzęta. Raz jest zaskakująco wielkie, innym razem dalekie.

http://www.panoramio.com/photo/17301489

Wisła porzuca stalową szatę, wdziewa barwy podmytych brzegów, piasku plaż, ozdabia iskrami zmarszczek i odbiciami drzew, gdy Słońce wstępuje na niebo. W końcu staje się codzienna w blasku dojrzałego poranka.

Zdjęcia zatrzymują nasycone kwanty wrażeń: ostrzyżone wierzby w plamie światła; pole słoneczników pod warstwą mgły i pod drzewami, których korony ożyły w łunie; prozaiczną szarą łódkę przy stromym brzegu pod czerwcowym gąszczem bluszczów, klonów, jarzębin i starych topól, zasłoniętą łachą białego piasku. W pierwszej chwili łódka zdaje się pospolitym landszaftem, ale obiektyw rejestruje przelatującą mewę. I to ona przypadkiem staje się najważniejsza. Wyobraźnia dopisuje resztę: krzyk ptactwa, plusk i zapach płynącej wody, hałas wędkarza spychającego łódź na nurt ku najbliższej kępie. Powtórzyłem to ujęcie rok później. Nie było już tak wymowne. Łachę spłukała powódź. Łódką bujały wiry zawinięte przez ostrogę.

http://www.panoramio.com/photo/17301619

http://www.panoramio.com/photo/108686399

Szczególnym elementem krajobrazu jest wał przeciwpowodziowy ginący w perspektywie pomiędzy drzewami lub w łukach zakrętów, raz zrudziały po zimie, raz siwy od szronu, raz wykoszony, to znów zarośnięty puszystą trawą mieniącą się kroplami rosy i naręczami różnobarwnych kwiatów. Wyznacza granicę dwóch stref: rzeki z łęgiem i przyległych pól, łąk, zagajników. To na nim uwieczniłem biegnącego koziołka, zająca w skoku ponad dróżką, zwaśnione koguty bażanty, stadko płochliwych kuropatw, kruki, kłócące się gawrony, furkoczące trznadle, królującą w słońcu macierzankę, a także dziki i lisy z hałasem przedzierające się przez zbitą mierzwę sierpniowego zielska, albo idące przez plażę za strumieniem w stronę wierzbowych zarośli na wyspie, fotogeniczne, lecz płochliwe.

http://www.panoramio.com/photo/105321932

Nasyp wału jest osią doznań. Po obu jego stronach toczy się zaskakująco odmienne życie natury. Widziałem już szybującego orła bielika, śpiącego na łasze czarnego bociana, przelatujące w pośpiechu kormorany, krzyczące spod chmur gęsi w kluczach długich od horyzontu po horyzont, jastrzębie patrolujące pobliskie łąki, i… sarny. Nie przypuszczałem, że ich tak wiele. Kryją się wśród sadów, między topolowymi i osikowymi gajami, w zaroślach śródpolnych trzcin, koczują nad Wisłą. Kiedy schodzą z wału ku wodopojom, pozują mi na tle nieba. Jesienią fotografowałem stadko spłoszone ujadaniem odległych psów. Naliczyłem siedem koziołków i kóz, które razem zbiegły z nasypu i przepadły w gąszczu pofałdowanej łąki. Na przedwiośniu fotografowałem jeszcze liczniejszą rodzinę saren na tle pobliskich domów.

Za Konstancinem odkryłem polanę zasłoniętą od wsi przez nieprzebyty gąszcz zarośli i wykroty, od rzeki zakrzaczonym przepastnym rowem z wodą i ścianą topól. Przypadkiem spojrzałem za siebie, wracając z kolejnej czerwcowej wycieczki. W bujnej trawie zobaczyłem matkę z dwójką rozbrykanych koźląt. Koźlęta skakały przez cienie na łące, wygrzewały się w plamach słońca, przeskakiwały nad matką. Było błogo, rodzinnie i bezpiecznie. Pospiesznie naciskałem migawkę aparatu. W końcu sarna odwiodła młode w zasłonięty przed wzrokiem kąt.

http://www.panoramio.com/photo/17885727

Kilka miesięcy później, w listopadzie, zobaczyłem tę trójkę nieopodal bezlistnego sadu. Nie spłoszyły się, chociaż szedłem odsłoniętą koroną wału. Ukryłem się za gęstą pozbawioną liści kaliną. Dorodne sarny, już nie koźlęta, wciąż nie odstępowały matki. Mogą jej towarzyszyć nawet przez rok. Odchodzą dopiero wtedy, gdy zbliża się czas kolejnego kocenia się. Cała trójka bacznie przyglądała się kalinie i mojemu konturowi za nią. W końcu niespiesznie odeszła między rzędy jabłoni, pod rosochate topole i lipy, w przenikającą wszystko nostalgiczną ciszę.

Odjeżdżałem urzeczony. Listopad kojarzący się z pluchą był tego dnia swoim przeciwieństwem. Jak podczas poprzedniego poranka, w którym uwieczniłem śpiącą odnogę Wisły, wypełnioną przejrzystą wodą w miejscu, przez które jeszcze niedawno przechodziłem suchą stopą. Spowity cieniem nurt, kręty i płynący po jasnym piasku wąskimi zakolami o zielonych i porudziałych konturach z trawy ku bezlistnym brzozom i nagim topolom, oblanym światłem zamglonego słońca, emanował ciepłem.

http://www.panoramio.com/photo/27368616

Wisłą władają bobry. Pełno na jej brzegach i wyspach podgryzionych lub powalonych topól, osik, wierzb, a także stosów pociętych siekaczami gałęzi, zalegających boczne odnogi nurtu od ujścia Jeziorki po mosty Warszawy i Góry Kalwarii. Bobry dobierają się tutaj do drzew, których rękami nie obejmiesz. Nigdy jednak nie natknąłem się na żeremia, chociaż błądzę po oczeretach rzecznych kęp i, depcząc skrzypiące, sypkie dno rzeki, wlokę rower pomiędzy chaszczami nawłoci, wrotyczu, jeżyn, a potem płuczę go w nurcie, bo zapiaszczony łańcuch nie pozwala jechać. Za to wszędzie są ich obszerne nory z wyjściami zapasowymi w nadrzecznych skarpach.

Rzadko dają się sfotografować. Trzeba trafu, żeby je namierzyć płynące pod prąd rzeki przy samym brzegu. Wtedy nie mają dokąd uciec. Portret sumiastego bobra z odległości kilku metrów, z siekaczami pyska zanurzonego pod wodą, szeroko otwartymi oczami, pięknie ułożonym futrem, jest powodem do dumy. Bobry póki co niechętnie wchodzą w obiektyw, ale kiedy pozują, naprawdę się dzieje.

http://www.panoramio.com/photo/17885811

Nad Wisłą przeżyłem namiastkę pustynnej burzy. Wiało od strony widocznych z daleka kominów elektrociepłowni Siekierki i pylonów Mostu Siekierkowskiego z pomarańczowymi linami. Wyszedłem na środek rzecznego koryta wprost pod uderzenia wiatru wzniecającego tumany kurzu z wysuszonego dna. Tysiące igieł wbijało mi się w twarz i w zimny obraz październikowej jesieni. Piasek zgrzytał w zębach. Plamy słońca i cienia sunęły w pośpiechu między brzegami Wisły, naprzemian rozświetlając i gasząc barwy listowia chwiejących się wierzb, brzóz, olch, dębów i topól. Ptaki wisiały w powietrzu, walcząc z napierającymi podmuchami…

http://www.panoramio.com/photo/17301839

Wiosną Wisła ożywa. Zwykle nadchodzi powódź. Woda wypełnia całą przestrzeń między nasypami wałów. Drzewa pławią się w niej zanurzone po gałęzie koron. Nurt zalewa wszystkie miejsca, po których jeżdżę i spaceruję. Widok samotnej postaci zwróconej ku rzece i uwiecznionej na tle wezbranej wody zastanawia. Zalana wyspa przecięta smugą odbitego słońca ciekawi.

Po ustąpieniu powodzi z mielizn znikają stare pnie, a na ich miejscu pojawiają się drzewa przywleczone nie wiadomo skąd. Wokół nich gromadzą się mewy, kaczki, cyranki, dzikie gołębie… Opadająca woda odsłania zmienioną rzeźbę rzecznego dna. Na piasku pojawiają się ślady zajęcy, lisów, saren, ptactwa, drobnych gryzoni. W zamkniętych kałużach trzepoczą uwięzione ryby. Krzaki i drzewa pokrywają się puchem pąków i kwiatów. We flaucie świtu lustro wody odbija ulotne nastroje. One też dają się uwiecznić. Oglądając zdjęcia, słucham ciszy, która w nich zastygła…

http://www.panoramio.com/photo/17300975

Czar pryska, gdy słońce sięgnie zenitu, brzegi zapełnią się ludźmi, pola traktorami, a przestrzeń wypełni warkot quadów i motorów krosowych, dla których granice rezerwatów przyrody nadal nie są przeszkodą.

WYSPY ŚWIDERSKIE

Z Ursynowa do Wysp Świderskich tylko rzut beretem. Wystarczy dojechać do lądowiska helikopterów TVN w Ciszycy, by zanurzyć się w łęg. Idąc skrajem nadrzecznej skarpy w kierunku Góry Kalwarii, można znaleźć przejście na plażę, jakiej nie powstydzi się Bałtyk. Zachowując ciszę, dajesz sobie szansę spotkania czapli przesiadujących na konarach przewróconych topól lub wierzb albo bielików żerujących na skraju nurtu. Jeśli dopisze szczęście, o wschodzie słońca można zaobserwować kormorany biwakujące na zalegających mielizny pniach wyrwanych brzegom drzew. We mgle taki widok przenosi nas do krainy Piotrusia Pana. W porze jesiennych przygotowań do odlotu pełno tu piskliwców, sieweczek, rybitw, czajek, jaskółek brzegówek i innego, często egzotycznego, pospólstwa.

Zwykle jednak zaskakuje nastrój ukojenia wypełniony pluskiem wody, kwileniem ptaków łęgowego gąszczu i łąkowych połaci, krzykiem mew i krukowatych, furkotaniem skrzydeł, zapachem piasku. Chodzisz po krajobrazie granicą piasku i wody, depczesz ślady ptaków, saren, bobrów. Czasem do wodopoju podbiegnie zabłąkana łania, czasem lis, który nieopatrznie wychyli się z wikliny lub nawłoci, by przebiec tuż pod nogami.

Wisła ciągle się zmienia. Po każdym wezbraniu poznajesz jej krajobraz od nowa. Najgroźniejsze są nagłe przybory wody w porze lęgów. Jeśli woda spiętrzy się do stanu alarmowego, niechybnie zaleje wyspy i mielizny, a ptakom tam gniazdującym zagarnie jajeczka i pisklęta. Spóźniony powtórny lęg nie gwarantuje już sukcesu. Młodzież nie sprosta trudom wędrówki na południe.

Dzisiaj Wisła kolejny raz pokazała nową twarz – marcowej wiosny 2015 roku: http://www.panoramio.com/photo/118081949

Wschód słońca nad Wyspami Zawadowskimi

10 marca 2015 wyruszyłam o 5 rano nad Wisłę na Wyspy Zawadowskie na wschód słońca. Miałam do przejechania na drugi brzeg Wisły 30 km, aby sfotografować wschód słońca w pięknym ujęciu nad Rezerwatem Przyrody Wyspy Zawadowskie. Gdy byłam kilka kilometrów od Wisły nagle, niespodziewanie opadła tak gęsta mgła, że musiałam kierować się poboczem, żeby jechać dalej. Nad Wisłą oprócz brzegu oczywiście nic nie było widać. Słońce wyszło zza mgły, gdy było już dosyć wysoko i nie miało swoich urzekających kolorów, ale i tak widok był zapierający dech w piersiach. Martwi mnie jedynie brak ptaków, które od kilku lat są coraz rzadsze nad moją Wisłą. Kiedyś mewy krzyczały jak oszalałe o tej porze roku wzbijając się stadami w powietrze, na ryby polowały czaple siwe i kormorany, czasem trafiła się i biała czapla i bielik. Od czasu, gdy Wisła wysycha i wyspy są pozbawione ochrony w postaci wody, źle się dzieje w ptasim świecie.

Wyspy Zawadowskie

Wschód nad Wisłą 10 marca 2015

Wspomnienie Zimy.

Wiosna bardzo powoli przychodzi, ptaki ociągają się z powrotem, drzewa nie chcą wypuszczać pierwszych pączków, dlatego zamiast opisywać niemrawą jeszcze wiosnę, wspomnę moją zimową wycieczkę nad Wisłę, w dodatku nocną. Nocą również można cieszyć oko pięknym krajobrazem Wiślanym, zarówno tym naturalnym jak i tym industrialnym. Tutaj na cel wziąłem Most Śląsko-Dąbrowski i piękny śryz który pojawił się na Wiśle. Więc może dwa słowa więcej o jednym i drugim. Śryz tworzy się zanim rzekę skuje lód, są to kryształki lodu zbite zazwyczaj w owalną masę, płyną na powierzchni rzeki, stąd udało mi się uchwycić charakterystyczne rozmycie rzeki widoczne na zdjęciu przy dłuższym czasie naświetlania.

Most Śląsko-Dąbrowski powstał na gruzach Mostu Kierbedzia, pierwszego stalowego mostu w Warszawie, który po zniszczeniach wojennych nie nadawał się do odbudowy, dlatego wykorzystując zachowane filary starego wybudowano nowy most nadając mu nazwę na cześć robotników z województwa Śląsko-Dąbrowskiego którzy mieli wielki wkład w jego budowę. Kolor mostu jest naturalny, uzyskany bez użycia programów graficznych 🙂 To zasługa podświetlenia mostu, światła co jakiś czas zmieniają swój kolor, dlatego podczas jednego spaceru można zrobić zdjęcia tego samego mostu o zupełnie innych kolorach. Jak widać Wisła również nocą ma do zaoferowania ciekawe miejsca na spacery.

Rezerwat Ławice Kiełpińskie

Na pierwszą wiosenną wycieczkę rowerową wybrałam się nad Wisłę. Błękitna Strzała (rower) jeszcze nie do końca podrasowana przed sezonem musiała stawić czoła ciężkim warunkom. Czemu? Wycieczkę zaczęłam co prawda wałem tarchomińskim w kierunku Pałacu w Jabłonnie, ale po drodze, skuszona dziką ścieżką odbiłam w kierunku rzeki. Tam jazda musiała ustąpić miejsca spacerowi, a właściwie przedzieraniu się przez powoli budzący się do życią gąszcz. Dzięki geograficznej ciekawości świata dotarłam na piękną skarpę, gdzie z przyjemnością zatrzymałam się na podziwianie zachodu słońca.IMG_0684 - Kopia

 

Wyspy Zawadowskie

Wyspy Zawadowskie leżą na tyłach Siekierek. Za wałem przeciwpowodziowym jest piaskarnia z wielką hałdą, nieco dalej w kierunku Warszawy usypisko żużla i popiołu z EC Siekierki, a między wałem i nurtem Wisły rezerwat przyrody z dzikim łęgiem opanowanym przez bobry, czaple, bieliki, kormorany, tracze (nurogęsi), dzikie kaczki, mewy i rybitwy. Mało komu przychodzi na myśl, że wystarczy przekroczyć koronę wału przeciwpowodziowego, by zanurzyć się nieomal w dżunglę wypełnioną głosami wszelakiego ptactwa.

Wisła najpiękniej uwodzi o świcie. Stanąwszy naprzeciwko nurtu wystarczy poczekać na słońce, które wynurza się spomiędzy drzew drugiego brzegu ogromną kulą światła i rzuca długie cienie z blaskami swojego odbicia w wodzie na wyspy, kępy, łachy, mielizny, zwary i warkocze głównego nurtu i odnóg podbiegających do brzegu, gdzie stoisz. Rzeka dziwi się tobie, że się gapisz, ty dziwisz się rzece, że płynie i szemrze. I wszystkim jednakowo dobrze, tak jak na przykład tutaj: http://www.panoramio.com/photo/117882605.

 

Zimowa wyprawa nad Wisłę przy ujściu Świdra

Przypomnienie Wisły w zimowej ale jakże pięknej Aurze. Wisły odwiedzanej przez jej miłośników także o tej porze roku. Sami powiedzcie czy nie warto?

IMG_2338

Leszek Sobczyński

PS

Zapisałem się do społeczności Wisły warszawskiej niedawno, to mój pierwszy ale na pewno nie ostatni wpis. Ponieważ mieszkam i  bywam nad Wisłą  (szczególnie na południe od Warszawy), od lat, regularnie, zatem mam i czym podzielić się z Państwem, co będę czynił.

 

 

Wiosenny konkurs!

W ramach naszego projektu powstała bardzo ciekawa publikacja – przyrodniczy przewodnik o Wiśle Warszawskiej. Napisany przez Joannę Angiel i Dariusza Bukacińskiego, a więc okiem przyrodników. Książka w bardzo ciekawy sposób pokazuje, co można nad Wisłą zaobserwować, ma wiele zdjęć i po prostu dobrze się czyta.

Przygotowaliśmy 10 egzemplarzy tej publikacji dla naszych wolontariuszy! Aby je zdobyć należy:

1. Być członkiem Społeczności Wisła Warszawska.pl

2. Pójść na spacer nad Wisłę

3. Jako jedna z pierwszych 10 osób dodać na naszej stronie wpis z min. 1 zdjęciem, w którym opisana zostanie relacja z tego spaceru.

Wpisy można dodawać przez aplikację lub przez stronę spolecznosc.ptakiwisly.pl . W razie problemów kontaktujcie się z nami przez spolecznosc.wisla@gmail.com

okladka ok